piątek, 28 listopada 2014

Linen love affair

Lniany romans trwa i oczywiście jest brzemienny w skutki. Oto jego owoce. W roli głównej ponownie potrójna "Lenka". Dwa pierwsze szale tkane są splotem Atwater-Bronson lace, pozostałe splotem huck lace, wszystkie na 8 nicielnic.
I to by było na tyle. Coś niewygadana jestem ostatnio. Ale za to pracowita ;-).

ręcznie tkane szale
 ręcznie tkany szal
 ręcznie tkany szalręcznie tkany szal
ręcznie tkany szal
 ręcznie tkany szal
 ręcznie tkany szal
szal ręcznie tkany
 szal ręcznie tkany



16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ale mi się miło zrobiło :-)

      Usuń
  2. Wonderful colours, the left one on the first and the other two pictures is my absolute favourite.
    Cool as wintertime...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you. My weaver-friend Bea called it "Ice Land in the last rays of the setting sun" :-)

      Usuń
    2. no proszę, okazuje się, że nie tylko ja mam takie zimowe skojarzenia, tylko proszę mi tam nie doszywać tego jelenia, dobrze ;-)?
      wszystkie są śliczne!

      Usuń
    3. :-D No dobra... Jakoś się oprę tej pokusie ;-)
      Bardzo się cieszę, że Ci się podobają :-)

      Usuń
  3. Pozostałam bez słów. Powiedzieć, że są przepiękne to za mało. Wszystkie są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szale są niezwykle piękne! Bardzo jesteś pracowita!
    Tylko trochę chora jestem, jak słyszę "Lenka". Może dlatego, że osobliwie nie lubię, jak się przykrywa tego, kto stworzył ten piękny surowiec, swoją własną marką, która w istocie niczego nie wyprodukowała. Dla mnie to nigdy nie będzie Lenka, tylko Linas produkcji Midary. Bo lubię, gdy honory przypadają temu, komu się w istocie należą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak, czasami mam przypływ pracowitości. I czasami udaje mi się go dobrze wykorzystać :-)
      Długo myślałam co napisać odnośnie drugiej części komentarza i ostatecznie stwierdziłam, że jedyne co naprawdę chcę powiedzieć, to, że za te słowa - ostatnie zdanie szczególnie - lubię Cię jeszcze bardziej. Czuję, że Ty jesteś z tego gatunku ludzi, który cenię najbardziej :-)

      Usuń
    2. Szale są rzeczywiście przepiękne - bardzo podoba mi się Pani dobór kolorów! Ja także ustosunkuję się do drugiej części komentarza. Nie są to lny pochodzące od Midary (która, też nie jest ich producentem, ale jedynie pośrednikiem - hurtownią), a sprowadzane bezpośrednio z największej litewskiej fabryki tego surowca. Warto najpierw u źródła zweryfikować niesprawdzone informacje.
      pozdrawiam Włóczki Warmii

      Usuń
    3. Dziękuję, cieszę się, że szale się podobają :-). Coraz bardziej zakochuję się w tej włóczce.
      Dzięki za informacje o pochodzeniu przędzy. Oddajmy zatem honory Litwinom za cudowny len i cieszmy się, że mamy jego polskich dystrybutorów, w dodatku z doskonałą obsługą klienta, jak to ma miejsce we Włóczkach Warmii :-)

      Usuń
  5. Cudowne szale! Jestem pod wrażeniem. Bardzo się ciesze, że trafiłam na Twojego bloga a przywędrowałam tu ze strony włóczek warmii :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło, dziękuję i zapraszam częściej :-). No chyba, że mi produktywność spadnie, to siłą rzeczy nie będzie "częściej" ;-)

      Usuń
  6. Szale sa przepiekne, a czy mozna je od Pani kupic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i za zainteresowanie, proszę o kontakt na maila - tylko proszę nie być tak bardzo anonimowym :-).

      Usuń