Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bertha Gray Hayes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bertha Gray Hayes. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

Berthy Gray Hayes mini-overshoty

W końcu się za nie wzięłam i jestem szczęśliwa. Okazało się, że overshot ma moc uszczęśliwiania mnie :-). Moje pierwsze wrażenie - żadne zdjęcie nie oddaje uroku efektów tej techniki, pamiętajcie o tym.

Słów parę o pani Bercie. Niewiele wiadomo o jej życiu. Urodziła się w 1878 r. w Middleborough (Massachusetts); zmarła  w Providence (Rhode Island) w 1947 r. Przez swoich współpracowników (pracowała jako księgowa) została zapamiętana jako kobieta o starannie przystrzyżonych jasnych włosach, młodzieńczym wyglądzie i "beautifully tailored clothes" (może ktoś to ładnie przetłumaczyć?). Mówili o niej: "Tkactwo było jej życiem".
Na tej fotografii znajduje się Bertha Gray Hayes, niestety, niezidentyfikowano jej

Tkała przede wszystkim wczesnym porankiem, a swoje tkaniny zabierała do pracy, aby pokazywać je kolegom, których często zapraszała także do domu na herbatę i... żeby pokazywać im swoje tkaniny :-). Stosując technikę nazywaną "name drafting" projektowała  i tkała dla przyjaciół (taka zabawa alfabetem "rozpisanym" na nicielnice). Swoimi pomysłami dzieliła się z innymi tkaczkami, m.in. Mary Meigs Atwater, z którą prowadziła korespondencję.
List od Mary Meigs Atwater

Książka "Weaving Designs by Bertha Gray Hayes : Miniature Overshot Patterns" to prezentacja 92 wzorów w tym 72 mini-overshotów. Jej pierwsza część to fotografie oryginalnych kart Berthy. Każda karta ma wyrysowany wzór przewlekania osnowy i próbkę tkaniny; wzory są podpisane i nazwane.
 Wzór zatytułowany "The Yankee". W liście do jednej z korespondencyjnych koleżanek-tkaczek napisała o nim tak:
"This draft is my own name but I am calling it 'The Yankee' for I AM A YANKEE"

W drugiej części książki zaprezentowano ponownie próbki tkanin, ale uzupełniono je rysunkami dyspozycyjnymi. Nic tylko siąść i tkać :-).

Kiedy w końcu udało mi się "siąść i tkać", zdecydowałam się na wzór, który widać powyżej. Gdy zaczął się wyłaniać po prostu mnie zachwycił.
Dopiero rankiem, gdy spojrzałam na tkaninę świeżym okiem, dojrzałam smutną prawdę - cztery błędy w przewlekaniu. Dwa udało mi się naprawić, ale pozostałych dwóch nie jestem w stanie. Musiałabym odciąć utkany fragment i jeszcze raz przewlec część nici osnowy. Uznałam, że nie mam na to czasu. Osnowy jest niewiele, z założenia robótka ta miała być zapoznaniem się z tematem, wprawką, tkam więc dalej.






I muzyczka, która nijak ma się do overshota, ale za to przyprawia mnie o dreszcz. Niezmiennie od lat.