Wełnianych przygód część kolejna i na razie ostatnia. Obiecuję więcej nie straszyć wiosny.
W angielskiej terminologii splot, którego użyłam nazywa się "block twill" lub "turned twill". A po polsku? Skośny kostkowy? Nie mam pewności.
Jeden blok (kostka?) w twillu wymaga czterech nicielnic, więc mając ośmionicielnicowe krosna, mogłam zaprojektować jedynie 2-blokowy wzór.
Pstre mi te szaliki wyszły, ale ja lubię jak jest pstro :-).
Przędza to mieszanka wełny i alpaki (Drops Lima), dość gruba (180 m/100 g) i trochę gryząca.
Tak wygląda jeden z moich rysunków tkackich. Brakuje mu uroku symetrii, do której turned twill jest stworzony, ale nic to. Postaram się, żeby w następnych blokach, bez względu na splot, było więcej harmonii.
Rysunki trochę się różnią (zrzuty pochodzą z dwóch różnych programów i nie udało mi się tak poodwracać obrazków, żeby były identyczne) - w kierunku przewleczenia i w wiązaniu podnóżków, nie ma to jednak większego znaczenia dla ostatecznego efektu.
To na razie wystarczy tego zimowego tkania, co? ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
sobota, 18 kwietnia 2015
Pani Jesień rządzi
No dobra, rządzi Pani Wiosna, ale ja mam jeszcze do pokazania jesienne urobki.
W ramach jesiennego oszczędzania na ogrzewaniu powstał ciepły wełniany szal. Było to także tkanie z cyklu "biorę się z wełną za bary".
Szal miał być ciepły, ale lekki, co udało się osiągnąć dzięki ażurowemu splotowi. Jest to huck lace, jeden z moich ulubionych jak wiadomo. Wydaje mi się, że mogłam gęściej osnuć płócienne brzegi, ale nie nie jest źle. Szal świetnie sprawdził się podczas chłodnych miesięcy (które na szczęście już za nami!).
Kolory na zdjęciach niestety trochę różnią się od rzeczywistego. Pomocą podczas prac nad ilustracjami do posta służyła Starsza Siostra Asystentki aka Mikro Modelka. Było wesoło ;-)
I jeszcze rysunek tkacki.
W ramach jesiennego oszczędzania na ogrzewaniu powstał ciepły wełniany szal. Było to także tkanie z cyklu "biorę się z wełną za bary".
Szal miał być ciepły, ale lekki, co udało się osiągnąć dzięki ażurowemu splotowi. Jest to huck lace, jeden z moich ulubionych jak wiadomo. Wydaje mi się, że mogłam gęściej osnuć płócienne brzegi, ale nie nie jest źle. Szal świetnie sprawdził się podczas chłodnych miesięcy (które na szczęście już za nami!).
Kolory na zdjęciach niestety trochę różnią się od rzeczywistego. Pomocą podczas prac nad ilustracjami do posta służyła Starsza Siostra Asystentki aka Mikro Modelka. Było wesoło ;-)
I jeszcze rysunek tkacki.
wtorek, 8 stycznia 2013
Piękną jesień mamy tej zimy
Może przesadziłam trochę z tym pięknem, ale co by nie gadać aura ani trochę nie jest zimowa. Nastrojona zatem tak jesiennie utkałam kawał materii z wełenki co to mi się jesiennie kojarzy.
Wełna, zdobyta na Allegro, jest przędziona cienko-grubo (prządki, tak się mówi? poprawiajcie jeśli coś źle nazywam), uznałam zatem, że nie bardzo nadaje się na cokolwiek innego niż splot płócienny. WPI (wraps per inch = owinięć na cal, po ludzku i w uproszczeniu mówiąc - ile razy owinę włóczką np. linijkę na odcinku 1 cala; termin na pewno znany przędącym) dla tej wełny wynosi 16, wydawałoby się zatem, że mogę tkać na rigid heddlu z siatką 8 dent. Ale to 16 WPI jest średnią i w najgrubszych miejscach wełna byłaby jednak zbyt gruba na rigid heddla. Szczególnie pasma przechodzące przez oczka poddane byłyby takiemu tarciu, że wełna potwornie by się mechaciła, a w konsekwencji rwała. Już to kiedyś przerabiałam. Miałam więc okazję przetestować Julię z grubszą wełną. Jej stalowa płocha o gęstości 10 dent (10 szczelin na cal = 40 szczelin na 10 cm) sprawdziła się doskonale.
Chociaż wełna mi się podoba, wydawała się nieco mdła, zdecydowałam zatem nieco ją ożywić kratą w intensywniejszym kolorze. Zrobiłam szal-tubę (chyba tak się na to mówi) i... czapkę. Zawsze chciałam zrobić tkaną czapkę.
Wełna, zdobyta na Allegro, jest przędziona cienko-grubo (prządki, tak się mówi? poprawiajcie jeśli coś źle nazywam), uznałam zatem, że nie bardzo nadaje się na cokolwiek innego niż splot płócienny. WPI (wraps per inch = owinięć na cal, po ludzku i w uproszczeniu mówiąc - ile razy owinę włóczką np. linijkę na odcinku 1 cala; termin na pewno znany przędącym) dla tej wełny wynosi 16, wydawałoby się zatem, że mogę tkać na rigid heddlu z siatką 8 dent. Ale to 16 WPI jest średnią i w najgrubszych miejscach wełna byłaby jednak zbyt gruba na rigid heddla. Szczególnie pasma przechodzące przez oczka poddane byłyby takiemu tarciu, że wełna potwornie by się mechaciła, a w konsekwencji rwała. Już to kiedyś przerabiałam. Miałam więc okazję przetestować Julię z grubszą wełną. Jej stalowa płocha o gęstości 10 dent (10 szczelin na cal = 40 szczelin na 10 cm) sprawdziła się doskonale.
Chociaż wełna mi się podoba, wydawała się nieco mdła, zdecydowałam zatem nieco ją ożywić kratą w intensywniejszym kolorze. Zrobiłam szal-tubę (chyba tak się na to mówi) i... czapkę. Zawsze chciałam zrobić tkaną czapkę.
Z braku atrakcyjnej styropianowej modelki, musiałam użyć tego, co akurat na podorędziu było.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















