Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Tkacki seans filmowy


Dzięki mellansystern mogłam zapoznać się z doskonałymi filmami instruktażowymi autorstwa Karin Wallin. Oto bezpośredni link do jej strony na Vimeo.
Filmy są w języku szwedzkim, niech to Was jednak nie zniechęca, gdyż są bardzo pomocne nawet bez komentarza. Z pewnością szereg czynności jest już znany z innych, podobnych instruktaży, ale my lubimy dobre źródła wiedzy - im ich więcej, tym lepiej.
Film bardziej przyda się początkującym tkaczom, ale także ci, którzy opanowali już podstawową wiedzę mogą znaleźć coś nowego. Ja znalazłam.
Karin Walin podczas pracy [stop-klatka z filmu]

poniedziałek, 29 września 2014

Z życia tkacza

Tak, to nie żart, życie tkacza wcale nie zamarło wbrew wszelkim pozorom. Pora to udowodnić i zdać Przemiłym Czytelnikom relację z minionych miesięcy.

1. Mam kontrmarsz. Mam go już całkiem, całkiem długo - zdążyliśmy się nieźle zapoznać i nauczyliśmy się ze sobą współpracować. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo odczuję przejście z systemu counterbalance na countermarche. Jestem zachwycona pracą krosna. Wszystkie elementy są oczywiście DIBYD, czyli wykonał je Nadworny Inżynier. Zadanie miał ułatwione, bo korzystał z doskonałego rysunku technicznego Maliz (vielen dank, Maliz!). Początkowo do powiązania wszystkiego co powiązać należy wykorzystałam sprawdzony i zaprezentowany przez Beatę sposób fiński wiązania sznurków, który niniejszym gorąco zachwalam, a w każdym razie zachwalam go tym, którzy używają do czterech nicielnic. Ja wymiękłam dopiero przy ośmiu nicielnicach - poprawianie przez cały dzień kilkudziesięciu supełków z lnianego sznurka,  który obciera skórę z palców, a człowiek nie bardzo jeszcze wie co i po co właściwie robi, to nie jest fajna zabawa. Odżałowałam, zainwestowałam w szpulkę Texsolv'a. Życie nabrało jaśniejszych barw ;-)
2. Mam osiem nicielnic :-). Na razie udało mi się ich użyć do jednego zaledwie projektu. To miała być próbka, a wyszedł szalik. Splot skośny zwany "fancy".
ręcznie tkany szal / splot skośny / fancy twill / 8 nicielnic

ręcznie tkany szal / splot skośny / fancy twill / 8 nicielnic
splot skośny / fancy twill / 8 nicielnic
3. Moja biblioteczka wzbogaciła się o pozycję "Color and Texture in Weaving. 150 Contemporary Designs" Margo Selby. Książka jest pięknie wydana, pięknie ilustrowana i pełna pięknych projektów. Autorka może być Wam znana z tkackiego odcinka serii "Mastercrafts".

4. Kilka dni temu na zaproszenie Agnieszki Jackowiak wzięłam udział w IX Weekendzie z Historią w Poznaniu. Hasło tkackiej części Weekendu brzmiało "Na szlaku kupców - sukno. Pokazy i warsztaty". Dowiozłam Julię i oddałam ją pod troskliwą opiekę Alicji, ja zajęłam się stanowiskiem wyposażonym w trzy osnute "Harfy". Parę zdjęć z imprezy: link. A tu galeria zdjęć zrobionych przez Agnieszkę: link.
Zobowiązałam się publicznie podziękować Szanownemu Małżonkowi za pomoc, co niniejszym czynię :-) 

5. A co tam w międzyczasie udało się utkać objawię Przemiłym Czytelnikom w najbliższym czasie :-).

czwartek, 12 grudnia 2013

Męskie tkanie

Jakiś czas temu, szukając wszystkiego co może mi się przydać przy tkaniu lnu, trafiłam na stronę litewskiego tkacza Janisa Rozentalsa. Większość jego tkanin to lniane szale. Bardzo przypadły mi do gustu. Oto kilka z nich (wszystkie zdjęcia w tym poście pochodzą ze strony http://www.weavedesign.eu):

ręcznie tkany lniany szal Janis Rozentals
 ręcznie tkany lniany szal Janis Rozentals
 ręcznie tkany lniany szal Janis Rozentals
 ręcznie tkany lniany szal Janis Rozentals


Pracę Janisa można obejrzeć, proszę bardzo:


I na koniec miły, polski akcent - Janis gościł w 2010 r. na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku.


wtorek, 15 października 2013

Reaktywacja tkaniny ludowej i Akty stworzenia

Coś dla tych, którzy w warsztatach nie uczestniczyli, a chcieli - teraz mogą chociaż nasycić oczy. Ci, którzy nie chcieli też mogą sycić ;-). Trafiłam na te filmy w sierpniu i z tego co widzę, niewiele osób je do tej pory obejrzało. Może niektórzy z Szanownych Czytelników bloga jeszcze się na nie nie natknęli. Dla porządku - w końcu nie wszyscy muszą wiedzieć - dodajmy, że chodzi o filmowe relacje z warsztatów tkackich zorganizowanych przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Białymstoku w ramach projektu "Reaktywacja tkaniny ludowej".


Tkanina dwuosnowowa


Tkanina wybierana "perebory"


Nie wiem dlaczego, ale nie mogę załączyć dwóch pozostałych filmów, oto linki do nich:
tkanina "sejpak",
tkanina wielonicielnicowa.


Skoro pojawiły się perebory, to warto wspomnieć o blogu dokumentującym pracę młodych etnologów prowadzących badania terenowe dotyczące tkactwa na terenie powiatów Biała Podlaska i Włodawa. Blog nazywa się po prostu "Perebory.

A na deser świetnie zrobiony filmik w klimatach tekstylnych z wątkiem ludowym. Czysta przyjemność.




sobota, 9 lutego 2013

Czy można nie kochać Szkocji?

Czy można nie kochać Szkocji? Pewnie można nie kochać Szkocji, ale jak się widziało Seana C., oglądało "Rob Roya", słyszało szkockich bębniarzy i - to szczególnie! - wie się o szkockich tkaczach, to się kocha.

Knockando Woolmill. Manufaktura przędzalnicza i tkacka o ponad 200-letniej historii. Ta osnowa powala...


Mówić o tkackiej Szkocji i nie wspomnieć o jednej z najsłynniejszych tkanin na świecie, byłoby grzechem. Harris Tweed (tu bardzo ciekawy artykuł po polsku).



Wiecie co w tym najbardziej mnie zachwyca? Że "takie rzeczy"uchowały się w Europie, w wysoko rozwiniętej Europie i to nie jako skansen, nie jako element edukacji regionalnej, nie jako ciekawostka, nie jako hobby. Nie trzeba było tej konkretnej działalności człowieka odtwarzać, bo ona po prostu w sposób ciągły trwa od lat jako naturalna część codziennego życia tamtejszych lokalnych społeczności. FAS-CY-NU-JĄ-CE.



A na koniec?


Polecam filmy z ich ulicznych występów - chłopaki dają do pieca.
I co? Ano to, że można kochać Szkocję - nawet jeśli się tam nigdy nie było.

A tak w ogóle to ten wpis pojawił się w wyniku tkackiego rezonansu z tym postem Alicji. Po obejrzeniu "jej" filmów od razu przyszła mi do głowy Szkocja ze swoimi tkackimi tradycjami.

czwartek, 10 stycznia 2013

Na tkackiej diecie

Tkacką duszę trzeba karmić. Zróbmy sobie tkacką ucztę.





Japońska technika tkania jedwabiu Yuki-tsumugi. Najprostszy splot - płócienny, prymitywne krosno (jibata - taki japoński backstrap), a jaki efekt. Niewiarygodna technika uzyskiwania barwnego wzoru...
Zachwycające.

sobota, 22 grudnia 2012

Fringe twister - sposób na frędzelki

W związki z dzisiejszym postem Fouzune postanowiłam opublikować posta, który był na czarną godzinę. Ale skoro jest gotów, to niech nie czeka na gorsze czasy, może komuś się przyda.
***
Najprostszą rzeczą jaką można utkać jest... prostokąt. A z ręcznie tkanych prostokątów wychodzą ręcznie tkane no... np. szale. Szale ładnie wyglądają z frędzelkami. A frędzelki lubią czasami być elegancko skręcone. Jak ręcznie poskręcać frędzle można sobie zobaczyć tu:


Wielkiej filozofii w tym nie ma, ale zajęcie jest żmudne, zwłaszcza jeśli włóczka jest cieniutka, a szal szeroki. W takiej sytuacji można sobie życie ułatwić, zaopatrując się w specjalistyczne urządzonko -  fringe twister, które produkuje np. firma Ashford czy Leclerc.


Są też  elektryczne twistery.


Jak łatwo zgadnąć nie są to tanie przedmioty. Dlatego zamiast tych drogich urządzeń można się zaopatrzyć w...


Urządzenie "chodzi" na Allegro najczęściej jako "maszynka do zaplatania warkoczyków". Warkoczyków to ona nie zaplata, ale frędzle robi jak się patrzy. Wydatek rzędu kilkudziesięciu PLN. Ja zapłaciłam 26,50 zł. I nie narzekam :-)



czwartek, 20 grudnia 2012

Osnuwanie Rigid Heddle Loom

Podejrzewam, że większość osób tkających na Rigid Heddle Loom osnuwa krosno używając kołka i biega od niego do warsztatu i z powrotem. Jak dla mnie metoda ta ma jedną przewagę nad metodą snucia na ramie - spala się więcej kalorii. Oto co piszą Kromscy o snuciu: Kiedy używamy pojedynczego kołka do założenia osnowy , trwa to nieco krócej , ale wymaga miejsca (najlepiej długiego stołu). Tak długo dopóki nie zakończymy zakładać osnowy , stół będzie „zajęty”. Drugi sposób – na ramie z kołeczkami , umożliwia przygotowanie dłuższej osnowy. W każdej chwili czynność tę możemy przerwać. Natomiast zakładanie osnowy na krosno musi się odbywać na stole (lub krosno może być na podstawie do krosna) , ale nie ma już znaczenia „długość” stołu.
Moim zdaniem, gdy dojdzie się do wprawy, a wcale nie trwa to długo, łatwiej jest osnuwać na ramie i potem zakładać osnowę na warsztat. Pierwszy raz będzie trudny, można się spodziewać wielu błędów i niewygody. Ale z każdym kolejnym razem łatwiej już będzie przygotować i zabezpieczyć osnowę oraz założyć ją na krosno. Mniej więcej wygląda to tak:

Oto przygotowana osnowa, niezbyt długa, więc nie widać warkocza, krosno i haczyk, niezbędny do tej roboty.

Zakładamy osnowę na dłoń w sposób pokazany na zdjęciu. Jak widać, bardzo się starałam, żeby pokazać, jak to zrobić ;-).

Skrzyżowanie nici jest kluczowe przy tej metodzie osnuwania.W odpowiednio zabezpieczonej  i właściwie trzymanej osnowie, nici nie mają prawa zmienić swojego miejsca.


Każdą kolejną nić wybieramy w miejscu skrzyżowania, w ten sposób mamy pewność, że bierzemy właściwą i nic nam się nie poplącze.

Nitka zdjęta z dłoni, gotowa do przewleczenia przez szczelinę SZTYWNEJ NICIELNICO-PŁOCHY (wrrr...).

Nitkę po przeciągnięciu zakładamy na drążek. W trakcie  postępowania pracy, kiedy będziemy przesuwać drążek, należy pamiętać o zakładaniu na niego w odpowiednim momencie sznurków mocujących do wałka. To ważne, bo jeśli o tym zapomnimy, będziemy kląć na czym świat stoi, co nam i tak nic nie da - nitki trzeba będzie z drążka zdjąć, uważając, żeby nie uciekły ze swoich szczelin, i nawlec raz jeszcze, pamiętając już o sznurkach.


I oto wszystkie nitki przewleczone...


Teraz wiadomo: nawijamy (podkładając papier i równo naciągając), następnie przewlekamy nici przez oczka, co by uzyskać przesmyk i przywiązujemy osnowę do drążka.

Do przywiązywania należy się dobrze przyłożyć. Kto raz się nie postarał, ten wie. Źle, nierówno napięta osnowa doprowadza do szału podczas tkania i deformuje tkaninę. Napięcie osnowy warto sprawdzać po obu stronach siatki, a nie tylko przed nią. Jeśli zawiązaliśmy już podwójne, mocne supełki i nagle na jaw wyszło, że któryś pęczek jest źle napięty, radzę się jednak pomęczyć z odwiązywaniem i poprawić. Pomóc nam może w tym np. jakaś gruba igła czy inny szpikulec (ja akurat mam szydełko z ułamaną końcówką): wbijamy to to w supeł i on się ślicznie i bezproblemowo rozluźnia.


Niekiedy, aby dokonać dzieła tkacz musi przelać krew. Albo przynajmniej zedrzeć naskórek. Jak bardzo poświęciłam się podczas napinania osnowy, obrazuje poniższe zdjęcie. Wyobraźcie sobie, że nic nie czułam.


Kiedy zakończymy osnuwanie, odwieszamy krosno na ścianę na tydzień lub dwa... Niestety, moja Harfa ładnie już tak sobie wisi i chyba jeszcze powisi. Choroba opanowała domostwo i na razie trzeba się skupić na walce z dziadostwem.

Jeśli to co napisałam i pokazałam wydaje się Wam niejasne lub nie przekonuje to snucia na ramie, proponuję obejrzeć sobie te filmiki:




Ach! Dostałam prezent! Kłębuszki "przekręconego merynosa południoamerykańskiego" od Finextra. Teraz już wiem jak wygląda taki merynos, gdy się przekręci ;-). Wełenkę pokażę następnym razem, bo jeszcze jej nie obfotografowałam. A tymczasem koleżance z zaprzyjaźnionego bloga dziękuję, dziękuję, dziękuję!